Jak radzić sobie z jesiennym dołem? Nie odkryję tutaj Ameryki, nie będę też powielać tekstów, na innych blogach czy stronach internetowych jest mnóstwo informacji na ten temat. Napiszę, co ja robię, żeby jakoś przetrwać ten czas.  

 

Jak radzić sobie z jesiennym dołem?

  • Nastawiam budzik na daną godzinę, a kiedy zadzwoni, ustawiam 10-minutową drzemkę i dopiero potem wstaję – mogę wtedy nacieszyć się ciepłem kołderki i przygotować się psychicznie na nadchodzący dzień. Czytałam ostatnio, że gwałtowne zrywanie się z łóżka nie jest korzystne dla organizmu (zwiększa to stres i zmęczenie) i lepiej budzić się stopniowo.
  • Poranne ćwiczenia – nie mam czasu wieczorem ćwiczyć, ale to dobrze, bo taki poranny jogging, czy trening siłowy dają mi kopa na cały dzień – jestem rozgrzana i pełna energii. Biegam, lub ćwiczę na orbitreku przed śniadaniem, a trening siłowy robię po (oczywiście, albo jedno, albo drugie). Osobom, które spieszą się rano do pracy, polecam krótkie ćwiczenia Agaty na rozpoczęcie dnia – TUTAJ.
  • Na śniadanie – rozgrzewająca owsianka według Pięciu Przemian i taka sama kawa (przepis wkrótce) – pisałam, że kuchnia ta opiera się na filozofii, mówiącej między innymi, że ciało należy rozgrzewać od środka odpowiednimi potrawami – po takim śniadaniu będziecie gotowi by nie dać się zimnemu deszczowi, czy wiatrowi. Oprócz śniadań staram się też przygotowywać „pięcioprzemianowe” obiady i kolacje.
  • Piję rozgrzewające napoje zamiast wody – herbatę z imbirem, czy sokiem malinowym, a wodę odstawiam praktycznie całkowicie (nawet latem wolę herbatę zieloną niż wodę).
  • Ćwiczenia rozgrzewające w ciągu dnia – jeśli mam czas, a jest mi bardzo zimno i nic już nie pomaga, a czuję, jakby krew przestała we mnie płynąć (dzieje się tak, gdy zbyt długo siedzę w miejscu) – robię pajacyki, skłony, skaczę w miejscu i wymachuję rękami – kilka minut takiej aktywności przywraca mnie do żywych. Takie ćwiczenia możecie wykonać nawet w pracy, w jakimś kameralnym miejscu.
  • Staram się nie myśleć, co dzieje się za oknem – w bardzo ponury dzień skupiam się na swoich obowiązkach i przyjemnościach. Postanowiłam nie dołować się czymś, na co nie mam wpływu, a tak jest właśnie z pogodą. Jak dotąd się sprawdza, ale co będzie dalej, to nie wiem .
  • Sprawiam sobie małe przyjemności – kupuję ładny lakier do paznokci albo ciucha (jeśli budżet na to pozwala) – to dla psychiki, a dla ciała – robię dobry obiad, lub deser, albo kupuję coś pysznego (niskokalorycznego) – w tym tygodniu na przykład wybieram się do Pożegnania z Afryką, gdzie mam zamiar kupić kilka rodzajów aromatycznych kaw (kokosowa pierwsza na liście) i będę raczyła się tym cudownym trunkiem w chwilach słabości. Bo okazało się, że wcale nie są takie drogie jak mi się wydawało.
  • Staram się nie opuszczać treningów – wiem, że to nie jest łatwe, kiedy jedyne o czym marzysz to kocyk. Nie mam na to recepty. Moją motywacją jest chęć schudnięcia/utrzymania obecnej wagi (czasami bardziej jedno, czasami bardziej drugie) i świadomość, że jeśli nie poćwiczę, będę miała doła i będę cały dzień bez energii.

 Tak to mniej więcej u mnie wygląda. Najważniejsze jest to, żeby nie zapominać stosować się do tych zasad i nie dać się ponieść chandrze. 

Jakie Wy macie sposoby na jesiennego doła?


Jeśli ten post okazał się dla Ciebie wartościowy, proszę podziel się swoją opinią w komentarzu, daj łapkę w górę (Facebook) lub kliknij w serduszko (Instagram).

Podobne wpisy

Co zrobić jesienią?

Co jeść i jak ćwiczyć jesienią?

Jak zmotywować się jesienią?

Marta

Hej! Nazywam się Marta i jestem tutaj, żeby podzielić się z Tobą moją miłością do gotowania, zdrowego stylu życia i sportu. Poza tym chciałabym zarazić Cię pozytywnym myśleniem i wiarą w to, że możesz wszystko! Prywatnie jestem mamą 2,5-letniej Jagódki i żoną swojego męża :). Zapraszam Cię do mojego fit świata!

Dołącz do mnie
Facebook
Instagram
Something is wrong.
Instagram token error.
Newsletter

Zachęcam do zapisania się na newsletter Pipilotki. Informacje o nowych wpisach prosto na Twoją skrzynkę!


Archiwum
Najnowsze wpisy


Polecane
X